BEZPIECZNIK - gazeta szkolna ZSEiI Giżycko

Nieregularnik Zespołu Szkół Elektronicznych i Informatycznych wydawany od 1998 r.

foto/ap00.jpg

Aleksander Pietnoczka jakiego Wszyscy znacie :)

Jestem tylko zwykłym nauczycielem

Każdy wyjazd za granicę rozwija człowieka - powiedział nam wychowawca Pan Aleksander Pietnoczka. Zapewne wie co mówi... Sam studiował w Sankt-Petersburgu, a teraz organizuje wyjazdy swoim podopiecznym w ramach praktyk zawodowych. Jeśli chcecie dowiedzieć się o nim czegoś więcej to zapraszamy do lektury...

Ewolucja :)

W szkole podstawowejW naszym wiekuStudent...Obecnie :)

Jest Pan dość wszechstronny. Jakich przedmiotów Pan uczy?

Uczę przedmiotów elektronicznych i informatycznych. Długo by je wymieniać, czasami też ulegają zmianie, ale są to obecnie urządzenia elektroniczne, układy cyfrowe, systemy operacyjne i sieci komputerowe, specjalizacja z zakresu aplikacji internetowych. Wcześniej prowadziłem też zajęcia z układów analogowych, układów mikroprocesorowych, technologii elementów elektronicznych i pracowni elektronicznej. Taka właśnie jest specyfika pracy nauczycieli przedmiotów zawodowych. Nie jeden przedmiot, a kilka pokrewnych, ale zgodnych z posiadanym wykształceniem.

Który z tych przedmiotów jest Panu najbliższy i dlaczego?

Obrona pracy magisterskiej Nie mam szczególnie ulubionych przedmiotów. Za to w każdym są tematy, które lubi się bardziej lub mniej i poświęca im odpowiednio więcej lub mniej czasu. To chyba tak jak z uczniami - jedne tematy lubimy, innych nie. Dla przykładu mogę powiedzieć, że bardzo lubię tematy poświęcone systemowi operacyjnemu Linux i sieciom komputerowym. Wynika to po części z tego, że opiekuję się w szkole serwerem internetowym, uczestniczyłem też w budowie szkolnej sieci komputerowej. Dlatego tematy poświęcone sieciom komputerowym są mi szczególnie bliskie. Tak samo jest z układami cyfrowymi - bo są na etapie szkoły średniej bardzo proste. Układ cyfrowy albo działa dobrze, albo nie. Nie ma stanów pośrednich. Albo 0 albo 1 :)

Jak Pan radził sobie z przedmiotami ścisłymi, a jak z humanistycznymi gdy był uczniem naszej szkoły?

Jestem absolwentem tej szkoły, ukończyłem tu kiedyś Technikum Elektroniczne o profilu radiotechnika i telewizja. Na egzaminach wstępnych (język polski, matematyka, fizyka) było pięciu chętnych na jedno miejsce. Dostawali się do tej klasy dobrzy uczniowie, nauka nie sprawiała potem poważnych problemów. Na języku polskim moje wypracowania były wielokrotnie czytane jako wzorcowe. Niestety, najgorsze wypracowanie w życiu napisałem potem na maturze, dostałem wtedy "tylko" czwórkę. Na szczęście historii przez 3 lata mieliśmy tylko jedną lekcję, bo z wychowawczynią :) A przedmioty ścisłe - też nie było źle, skoro razem z kilkoma kolegami mieliśmy jedną z najwyższych średnich w klasie (4,8 przy skali 5 stopniowej). I jak na ironię jedyna trójka na świadectwie maturalnym była właśnie z podstaw elektroniki. Do tej pory pamiętam słowa mojej nauczycielki matematyki, gdy oddała nam pierwszą klasówkę w pierwszej klasie z komentarzem: to wy, najlepsi z najlepszych, a takie dno. Ale potem było już tylko lepiej. Z matematyki miałem zawsze na koniec roku co najmniej mocną czwórkę.

Jak wspomina pan okres studiów?

Międzynarodowa legitymacja studencka Po ukończeniu naszego "Elektryka" studiowałem elektronikę w Sankt - Petersburgu w Rosji i mieszkałem tam prawie 6 lat. Bardzo miło wspominam ten okres, chociaż nie były to łatwe czasy. Był to okres transformacji ustrojowej zarówno w Polsce jak i w byłym Związku Radzieckim i związanych z tym problemów. Do domu można było wyjechać tylko 2 razy w roku - na wakacje i ferie zimowe, a za zgodą dziekana i konsula również na święto rewolucji październikowej (kto dzisiaj o nim pamięta?) i 1 maja. Podróż pociągiem zajmowała "tylko" 24 godziny w jedną stronę. I te dociekliwe kontrole paszportowe i celne na granicach. Takie ciekawe czasy. Za to Sankt - Petersburg: 5 milionowe miasto - Wenecja północy. Dużo kanałów i zabytków z okresu carskiej Rosji - Pałac Zimowy, letnie rezydencje carów, krążownik Aurora. I padający śnieg we wrześniu, kilkutygodniowa pora deszczowa na jesieni, dzień trwający zimą tylko 4 - 5 godzin i latem "białe noce". Mieszkanie w akademikach w typowo rosyjskich warunkach (np. zimą ciepła woda pod prysznicem miała temperaturę +4°C), rosyjska kuchnia, młodzież z różnych republik i krajów byłego bloku wschodniego, specjalne lekcje języka rosyjskiego dla obcokrajowców, kartki na produkty spożywcze i kolejki po chleb, przepustki do sklepów, bardzo mili i sympatyczni ludzie, podróże po tym ciekawym i ogromnym kraju oraz wiele innych wrażeń - tego się nie zapomina nigdy. Ale każdemu, kto ma możliwość wyjechać na naukę do innego kraju bardzo to polecam - tego czego młody człowiek się tam nauczy, to przede wszystkim samodzielność i odpowiedzialność za siebie i innych. A ile się przy okazji zobaczy i nauczy - tego nikt nie odbierze. Długo by o tym opowiadać, to temat na oddzielny artykuł. Po powrocie do Polski, już pracując w szkole, skończyłem jeszcze w formie studiów podyplomowych "zaawansowane technologie informatyczne". I tutaj też bardzo przydała się umiejętność samodzielnej pracy i samodzielnego rozwiązywania problemów, wykształcona podczas pobytu w Rosji. Jednym słowem - jeśli jest tylko okazja do wyjazdu za granicę - korzystajcie z tego, ale potem wracajcie.

Czy praca z młodzieżą sprawia panu przyjemność?

Tak, praca z młodzieżą sprawia mi przyjemność. Nieraz zadawano mi pytania, dlaczego nie rzucę pracy w szkole na rzecz innej, lepiej płatnej. Nie wszystko można przeliczyć na pieniądze. To co robię teraz pracując z młodzieżą daje mi satysfakcję, a jeśli za to jeszcze trochę płacą - czego chcieć więcej? W grupie kolegów na studiach mieliśmy plany, aby wrócić do swojej szkoły i pracować jako nauczyciele. Tylko mi z tej grupy udało się te marzenia zrealizować.

Dzięki Panu wielu uczniów Elektryka odbyło praktyki zawodowe za granicą. Czy organizacja wyjazdów stwarza dużo problemów?

Najpierw małe sprostowanie. Praktyki zawodowe za granicą odbyły się nie dzięki mnie, a dzięki Pani Małgorzacie Lasocie. To Pani Lasota była głównym pomysłodawcą i organizatorem takich wyjazdów, ja tylko jej pomagałem.
A czy są problemy z organizacją wyjazdów? Oczywiście, ale nie one są tu najważniejsze. Najbardziej liczy się to, że dzięki tym wyjazdom 56 uczniów naszej szkoły miesiąc swego życia spędziło w Niemczech lub Czechach, i wszystko na koszt Unii Europejskiej i programu Leonardo da Vinci. Tak jak wspominałem wcześniej, każdy wyjazd za granicę rozwija człowieka, dlatego też włożyliśmy wiele serca w organizację tych wyjazdów i cieszymy się bardzo, że doszły one do skutku.
A czy było warto pokonywać te wszystkie problemy po drodze - o tym najwięcej mogą powiedzieć ci uczniowie, którzy odbyli te praktyki. Ja nie widziałem niezadowolonych osób. Ten miesiąc pobytu w innym kraju może nauczyć więcej niż lata życia i nauki w Polsce. Dlatego warto zrobić wszystko, aby z takich wyjazdów skorzystać.

Na praktyce z Czechach maj 2008

Przez niektórych uczniów i nauczycieli jest Pan uważany za autorytet. Jak się Pan z tym czuje?

Absolutnie nie jestem żadnym autorytetem i nie zamierzam nim być. Jestem tylko zwykłym nauczycielem, który stara się dobrze wykonywać swoją pracę. Nie zawsze mi to co prawda wychodzi, ale nie chcę, aby ktokolwiek uważał mnie za swój autorytet.

Czy ma Pan zainteresowania poza dziedzinami związanymi z Pana zawodem?

Moje zainteresowania poza zawodowe to przede wszystkim motoryzacja. Interesowałem się samochodami, tak jak większość chłopców. Idąc na studia musiałem wybierać pomiędzy elektroniką a mechaniką samochodową. Wybrałem elektronikę, a sentyment do motoryzacji dalej pozostał. Do tej pory regularnie czytam czasopisma poświęcone samochodom, np. "Motor".

Co według Pana jest najważniejsze w życiu?

Co jest najważniejsze w życiu? Kiedyś moja babcia mówiła tak: żyj tak, aby nikt inny przez ciebie nie płakał. I żyjąc tak należy pamiętać też o tym, co jest na końcu naszego ziemskiego życia. Trzeba znać odpowiedzi na pytania: "skąd się wziąłem?", "dokąd idę?", "jaki jest sens mego życia?". Ale to też już oddzielny temat.

Portret by Barykada

W jaki sposób Pan odpoczywa?

Najlepiej odpoczywam podczas pracy fizycznej. Kiedy tylko mogę to jadę do rodziców i brata na wieś, gdzie czasami mogę jeszcze fizycznie popracować. To najlepszy odpoczynek. Nie potrafię jak inni godzinami oglądać TV czy słuchać muzyki. To mnie męczy. Wolę ciszę i spokój pól i lasów.

Czy ma Pan jakieś marzenie, które się jeszcze nie spełniło?

Tak, mam takie marzenie. I ciągle jeszcze mam nadzieję, że się ono spełni. A dotyczy ono życia rodzinnego, tylko tyle mogę powiedzieć.

W takim razie życzymy jego spełnienia i dalszych sukcesów w pracy zawodowej.

Karykatura Nr1Karykatura Nr2

Wywiad: Anna Steć i Agata Rodziewicz

Zdjęcia, portret, karykatura: Marcin Waryszak

Powrót do strony tytułowej Bezpiecznika nr 41
 ©  "Bezpiecznik" Zespół Szkół Elektronicznych i Informatycznych 2014