BEZPIECZNIK - gazeta szkolna ZSEiI Giżycko

Nieregularnik Zespołu Szkół Elektronicznych i Informatycznych wydawany od 1998 r.

foto/mp_3.jpg

Lubię to, co robię...

W tym numerze "Bezpiecznika" przedstawimy wywiad z młodym, pełnym życia i optymizmu nauczycielem języka polskiego - Marcinem Pietrukańcem. Na pewno wielu z Was nie wiedziało, że jego głównym nałogiem jest po prostu muzyka, a poza nauką w szkole ma inne ciekawe zajęcia.

Ewolucja :)

W podstawówce...szkoła średnia - studia...szkoła średnia - w pracy :) Karykatura :)

Gdzie i kiedy się pan urodził?

Urodziłem się w uroczym mieście zwanym Giżyckiem, 17 listopada 1977 roku.

W jakim mieście pan studiował?

Od zawsze zauroczony byłem Gdańskiem, dlatego też tylko to miasto wchodziło w grę, gdy wybierałem się na studia.

Co Pana denerwuje i frustruje w pracy codziennej?

Dobre pytanie. Jest bardzo dużo rzeczy, które frustrują. Na szczęście nie jestem typem marudy, a jeśli mnie już coś denerwuje, to zazwyczaj przez krótki okres czasu. Wychodzę z założenia, ze nie da się naprawić świata w jeden dzień. Do wszystkiego potrzeba cierpliwości, dlatego też w chwilach wielkiej złości staram się od razu szukać pozytywów danej sytuacji. Pracuje 6 rok w zawodzie i nadal lubię to, co robię, więc chyba dobrze mi wychodzi szukanie pozytywów.

Od zawsze chciał Pan być nauczycielem języka polskiego?

Powiem szczerze, że będąc na 4 roku studiów zarzekałem się, że co jak co, ale nauczycielem to ja nie zostanę. Moja mama pracuje w tym zawodzie i widząc, ile nerwów i energii ją to kosztuje zdecydowałem się pójść zupełnie inną droga. Marzyłem o byciu dziennikarzem, pracy w radio, itd. Wszystko zmieniło się, kiedy warunkiem zaliczenia semestru na uczelni stało się przeprowadzenie tzw. "praktyk" w szkole. Pracując przez miesiąc z dziećmi w szkole podstawowej przekonałem się, że ten zawód może dawać wiele satysfakcji. Od razu po studiach dostałem propozycję pracy w zawodzie, wiec długo się nie wahając przyjąłem ją.

Co robi Pan w wolnych chwilach od pracy?

Nie lubię siedzieć bezczynnie, więc zawsze jakieś hobby się znajdzie. Kiedyś było nim robienie fanzine'a* dotyczącego muzyki metalowej, potem granie w zespole. Przez kilka lat związany byłem również z rozgłośnią internetową promując tam swoje ulubione gatunki muzyczne. Ostatnimi czasy zauważyłem, że coraz mniej pamiętam z języka angielskiego, którego od zawsze z przyjemnością się uczyłem. Aby więc nie zapomnieć zacząłem zajmować się tłumaczeniem filmów i seriali, które w Polsce nie są znane, a przez to i nie tłumaczone. Ponadto, kiedy nie mam chęci na seriale, bawię się w dj'a i "kleję" sety drum'n'bassowe. Jak wiec widać mam wiele zainteresowań dzięki czemu nigdy się nie nudzę.

Jakiej muzyki Pan słucha?

Kiedyś, kiedy byłem młodym ortodoksem skupiałem się tylko na jednym gatunku muzyki i świata poza nim nie widziałem. W efekcie po kilku latach nie mogłem go znieść. Od tamtego czasu dzielę muzykę tylko na dobrą i złą. Wszystko zależy też od nastroju. Raz czuję potrzebę słuchania gatunków ciężkich i agresywnych (drum'n'bass, neuro funk, punk rock) innym razem w grę wchodzi tylko chill-out i nu jazz. Odkąd przestałem ograniczać się do słuchania tylko jednego gatunku…muzyka dostarcza mi bardzo dużo przyjemności.

Uprawia pan jakiś sport? Jeśli tak, to jaki?

Niestety, nie jestem typem sportowca. Kiedyś, kiedy jeszcze grałem z moim zespołem każda próba, z racji grania bardzo żywiołowej muzyki, była niczym godzina spędzona na siłowni. Obecne hobby wymaga raczej siedzenia, a sam w sobie nie mam dostatecznie wiele samozaparcia, by się wybrać do siłowni, czy pobiegać po lesie.

Pana ulubiona witryna internetowa?

Jeżeli ulubiona witrynę rozumieć jako miejsce, które obowiązkowo odwiedzam przy każdym włączeniu komputera…bądź przynajmniej raz w tygodniu…to takowej nie posiadam.

Gdzie najbardziej lubi się Pan relaksować?

Na pewno u boku żony. Drugim miejscem jest mój pokój, w którym włączam sobie muzykę oddając się swojemu hobby.

Pańskie marzenie?

Ogólnie uważam się za człowieka szczęśliwego - lubię to, co robię, cieszę się, póki co, zdrowiem i mam wokół siebie najbliższych. Jedyne, o czym można jeszcze marzyć, to aby ten stan rzeczy się nie zmienił.

Pana ulubiona książka i film?

Wbrew pozorom o wiele łatwiej wymienić mi moje ulubione filmy, niż książki. No, ale spróbujemy. Ulubione filmy: Miasto Boga, Big Lebowski, 24 Hour Party People, Przekręt, Requiem dla Snu, Efekt Motyla, Trainspotting, Kidulthood, Football Factory no seriale, których tłumaczenia się podejmuję: The Wire i The Office. A książki - uwielbiam wszystko, co napisał Tyrmand, Witkacy I Gombrowicz. I na tym skończę, choć chciałoby się wymienić jeszcze wielu pisarzy.

Ma Pan jakieś nałogi? Jeśli tak, to jakie?

Mój jedyny nałóg, to muzyka. Jestem od niej całkowicie uzależniony. Kosztowny to nałóg, ale ile radości...

Pana cele życiowe?

Pomóc wam w staniu się wartościowymi ludźmi. Przynajmniej tak rozumiem istotę zawodu, który wykonuję. No i jeszcze jeden - żyć tak, by nikt inny nie ucierpiał z mojej winy. Ten ostatni najciężej jest zrealizować, szczególnie w przypadku bycia nauczycielem. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że w życiu trzeba mieć cel, którego prawdopodobnie nie da się osiągnąć, bo wtedy wciąż mobilizujemy się do działania. Jak widzicie, idąc za ta myślą szybko znalazłem sobie taki cel.

Co najbardziej ceni Pan w życiu? Pańskie motto życiowe?

W jednym z moich ulubionych filmów jest scena, kiedy ukrzyżowani panowie zaczynają śpiewać absurdalnie radosną w tych okolicznościach piosenkę "Always look on the bright side of life...", co w wolnym tłumaczeniu brzmi "Zawsze szukaj dobrych stron każdej sytuacji..." Jak już wcześniej mówiłem - staram się to robić zawsze. Czego i Wam życzę.

Dziękujemy za poświęcony czas

Ewcia i Ferdek


* fanzie - Magazyn elektroniczny tworzony dla fanów grupy muzycznej, osoby lub firmy. Gazeta dla sympatyków określonej organizacji.

Powrót do strony tytułowej Bezpiecznika nr 37
 ©  "Bezpiecznik" Zespół Szkół Elektronicznych i Informatycznych 2014