BEZPIECZNIK - gazeta szkolna ZSEiI Giżycko

Nieregularnik Zespołu Szkół Elektronicznych i Informatycznych wydawany od 1998 r.

Ewolucja:

Nastolatek :) Dziestolatek :) Wicedyrektor ZSE Karykatura :)

W ostatnim "Bezpieczniku" staraliśmy się przybliżyć postać nowego dyrektora "Elektryka". Dziś przyszedł czas na drugą osobę przy sterze władzy w naszej szkole - wicedyrektora mgr Mieczysława Kocisza. Wieloletni nauczyciel matematyki został powołany do pełnienia tej funkcji przez mgr Henryka Kondratowicza. Życzymy im obu wielu sukcesów w kierowaniu naszą szkołę. Tymczasem postanowiliśmy odwiedzić wicedyrektora w jego gabinecie, by zadać mu kilka pytań, na które odpowiedzi przybliżyłyby nam nie tylko jego osobę, ale i obraz szkoły, którą kieruje.

Kupię, z własnych pieniędzy...

1. Na początek kilka standardowych pytań. Skąd Pan pochodzi?
Śmiało mogę powiedzieć, że Mazury to moja Mała Ojczyzna, bowiem we wszelkich dokumentach posiadam zapis: "miejsce urodzenia: Giżycko" - na wszelki wypadek pominę datę, gdyż biorąc pod uwagę obecną swobodę obyczajów, mógłbym być waszym "młodym dziadkiem", a dla młodszych klas, to już na pewno. Jednakże miejsce urodzenia to siedziba szpitala - młodzieńcze lata spędziłem w bardzo małej miejscowości Grajwo (parę gospodarstw rolnych za Bystrym w kierunku Suwałk) koło Giżycka, co według starej nomenklatury oznaczało, że mam "pochodzenie chłopskie".

2. Gdzie ukończył Pan szkołę średnią?
Zanim powiem o szkole średniej, wspomnę o szkole podstawowej, którą była to "Szkoła Ćwiczeń" przy Liceum Pedagogicznym w Giżycku i tu UWAGA: ul Mickiewicza 27. Były to czasy, gdy teren wokół Placu Grunwaldzkiego pokrywały ruiny powojenne obsadzone dla ozdoby różami.
Szkoła średnia to Technikum Melioracji Wodnych w Giżycku - dziś siedziba Zespołu Szkół Agrobiznesu. Niemniej niejednokrotnie słyszę, że młodzież używa starej nazwy i obecnie.

3. Jaką uczelnię wyższą Pan ukończył?
I tu będzie problem, gdyż było ich kilka. Myślę jednak, że rozsądnie będzie wymienić tylko uczelnie cywilne, którymi były:
- Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu - Wydział Matematyki ukończony w 1973 roku;
- Wyższa Szkoła Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie - Wydział Leśny ukończony trzydzieści lat później, bo w 2003 roku, co nie oznacza, że byłem "wiecznym studentem".

4. Co zadecydowało o wyborze zawodu?
Jak wynika z poprzednich wypowiedzi, zawodów mam kilka. Słyszałem teorie, że aby być maksymalnie wydajnym i twórczym, powinno się co kilka lat zmieniać charakter pracy i miejsce zatrudnienia. W Zespole Szkół Elektrycznych w Giżycku pracuję od 01 września 1992r - okaże się czy trzynastka to dla mnie szczęśliwa liczba, czy nie. Wydaje mi się, że w zawodzie nauczycielskim się sprawdzam, więc może to jeszcze trochę potrwa, ale to bardzo subiektywny osąd.

5. Czy nasza szkoła to jedyna placówka, w której Pan pracował?
Częściowo już na to pytanie odpowiedziałem, chyba, że chodzi dokładnie o szkolnictwo. Pierwszym miejscem mojego zatrudnienia, po pierwszych studiach, była również szkoła: Technikum Rolnicze w Dobrocinie - to taka mała miejscowość na trasie Morąg - Pasłęk, która składała się z: Technikum Rolniczego, PGR-u, Nadleśnictwa, przedszkola, poczty i paru budynków mieszkalnych, a dookoła panował niepodzielnie las. Zamieszkiwałem w tym raju przez trzy lata, a póĽniej było szereg miejsc pracy - bywało, że byłem również bezrobotnym.

6. Co zadecydowało o tym, że objął Pan funkcję wicedyrektora Zespołu Szkół Elektrycznych?
Myślę, że przez pytanie przebija brak wiedzy ogólnej. Wicedyrektor to nie wolny vacat, na którym się można zatrudnić. Kierownictwo szkoły zaczyna się od Dyrektora, który musi wygrać w konkursie ogłoszonym przez Organ prowadzący, a w naszym przypadku przez Starostwo Powiatowe. Dyrektor ponoszący odpowiedzialność jednoosobową za działalność szkoły dobiera sobie współpracowników, o których sądzi, iż w znaczący sposób pomogą mu w kierowaniu placówką. Otrzymując propozycję bezpośredniej współpracy z Dyrektorem, otrzymuje się znaczący kredyt zaufania, a mając do niego ogromny szacunek, należy propozycję poczytać za zaszczyt.
Oczywiście, zawsze budzą się wątpliwości czy podołam obowiązkom?

7. Jakimi szczególnymi osiągnięciami może się poszczycić szkoła w okresie, kiedy Pan nią zarządza?
Szkoła nie jest zakładem produkcyjnym, gdzie liczy się ilość produktu, w dodatku w dobrej cenie. Rankingi szkół w Polsce, pozycję szkoły określają przede wszystkim na podstawie liczby studentów rekrutujących się spośród absolwentów szkoły. Na kolejnej pozycji znajduje się liczba laureatów olimpiad i konkursów przedmiotowych, a dopiero dalej lokuje się baza szkoły. Tych wszystkich wyników nie osiąga się w czasie jednego semestru szkolnego i aby mówić o sukcesach szkoły, warto przytoczyć bardzo popularny aforyzm:
"Można zbić koryto i napełnić je kryształowo czystą wodą. Można przyprowadzić doń konia. Spróbujcie teraz go zmusić, aby chciał się napić".
Chcę przez to powiedzieć, że wszystkie wysiłki dyrekcji i grona pedagogicznego "zdadzą się psu na budę", jeżeli Wy - uczniowie naszej placówki, nie będziecie się chcieli uczyć.

8. A jakie plany na przyszłość, jakie wyzwania stawia Pan przed sobą i szkołą?
Myślę, że w poprzedniej wypowiedzi wyliczyłem wszystko, czego bym chciał, czego bym życzył sobie i wszystkim nauczycielom oraz uczniom, a mianowicie:
- zrobić wszystko, by uczniowie przejawiali chęć do nauki, a co za tym idzie, by osiągali znaczące sukcesy;
- zrobić wszystko, by nauczyciele dali z siebie wszystko w kształceniu uczniów i by ich sukcesy stały się sukcesami szkoły;
- dać z siebie wszystko, by sukcesy osiągali: uczniowie, nauczyciele i szkoła.

9. Panuje opinia, że niektóre szkoły znajdują się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Czy to dotyczy również ZSE, a jeśli tak, to jak szkoła sobie z tymi problemami radzi?
Problemy finansowe szkół nie są żadną nowością i sięgają bodajże lat osiemdziesiątych, czyli okresu, gdy "Was jeszcze na świecie nie było". Tym samym nasza szkoła nie jest od nich wolna. Najbardziej odczuwalny brak pieniędzy widoczny jest w strefie materialnej - stare tablice, ławki, krzesła, okna, drzwi, a nawet komputery nie są pierwszej młodości i należałoby je wymienić. Niestety, w tej chwili szkoły na to nie stać i nie sądzę, aby sytuacja w najbliższym czasie miała się zmienić. Tym bardziej, jako blisko ze sobą związani, powinniśmy dbać o to, co posiadamy. Uważam wandalizm za jeden z większych problemów nurtujący naszą społeczność. W tym miejscu składam określone deklaracje:
- Kupię, z własnych pieniędzy, największy zestaw flamastrów, jaki jest osiągalny w Giżycku "artyście", który pokaże mi ściany we własnym domu ozdobione rysunkami organów ludzkich, wykonane przy pomocy mazaków (lub inne napisy).
- Kupię paletę zapalniczek "strażakowi", który pokaże mi swój dom z osmalonym sufitem.
- Kupię worek chipsów "smakoszowi", który wykaże, że u niego w domu opakowania różnego rodzaju wyrzuca się do urządzeń sanitarnych.
Zwracam przy tym uwagę, że wymienione zachowania, które chcę nagrodzić, dzieją się za aprobatą kolegów i koleżanek. Chcę przy tym powiedzieć, że łazienka dla pań nie jest od wymienionych zachowań wolna - jak tam z Wami dziewczęta - czy miło jest dbać o toaletę w takich warunkach?
Wygląd ścian, łazienek itd. to wizerunek naszej szkoły. W wielu przypadkach po rodzicach idą do naszej szkoły ich dzieci. Zapytajmy się sami siebie: "czy chcę, by moje dzieci uczyły się w takiej szkole?", a przecież z biegiem czasu wygląd może się jeszcze pogorszyć.
Dyrekcja nawet przy skromnych możliwościach próbuje zmieniać wygląd szkoły. Gospodarczymi sposobami próbujemy odnawiać poszczególne sale dydaktyczne, co z pewnością widzicie na co dzień i ile problemów organizacyjnych się z tym wiąże. 

10. Czy istnieje przemoc w naszej szkole? Co Pan robi by temu przeciwdziałać?
Zważywszy na ostatnie ekscesy i związane z nimi decyzje Rady Pedagogicznej, pytanie wydaje się retoryczne. Istnieje w szkole opracowany Program Profilaktyki, mający za zadanie przeciwdziałanie aktom przemocy, ale chyba nie w tym sztuka, by był to problem tylko nauczycieli lub dyrekcji szkoły.
W każdej społeczności (niekoniecznie ludzkiej), w grupach zdominowanych przez jedną płeć, przejawy agresji muszą wystąpić - jest to wręcz nieuniknione, a podłoże konfliktu może być z gruntu błahe. Jeżeli spojrzymy na wojsko, zauważymy, że o problemie "fali" mówi się tam bez przerwy; próbuje się z nim walczyć, lecz jak widać jest to "walka z wiatrakami". Konkludując, jest to przecież presja (niejednokrotnie fizyczna) starszych roczników nad młodszymi.
Wypowiedź moja nie oznacza, że należy nad tym problemem przejść do porządku dziennego. Problem zaczyna się już w momencie stosunków interpersonalnych wśród młodzieży - mam na myśli język, którym się posługuje. Zrozumiem sytuację, gdy w chwili wzburzenia człowiek odwoła się do słów niecenzuralnych. Jak jednak zrozumieć wypowiedź, w której co drugie słowo to k…. . Jest to słowo w ustach młodzieży uniwersalne - potrafi zastąpić wszystkie znaki interpunkcji, a wręcz całe zdania. Co ciekawsze, dziewczęta uczestniczą w takich dyskusjach równie aktywnie. Nie dziwię się, że młodzież ma trudności z napisaniem wypracowania, gdy na wymagane minimum 250 słów, młody człowiek musiałby użyć 120 razy "k…." - głupio to wygląda.
Jest to oczywiście początek problemu. Jeżeli nie potrafię prowadzić konwersacji, to nic dziwnego, że nie potrafię się dogadać z kolegą i rozwiązać nabrzmiałego problemu. Przynajmniej w tym względzie będę nieustępliwy.

11. Wielu uczniów ma jakieś nałogi. Co z tym robić? Czy jest jakiś plan walki z tym problemem?
Z nałogami walczy całe państwo, dysponujące ogromnymi środkami, zakładając szpitale odwykowe, lecz skutki są dyskusyjne. Sami więc oceńcie jakie możliwości ma szkoła. Ja również nie jestem wolny od nałogu, którym są papierosy. "Świadom posiadania pełni praw i obowiązków" pewnego dnia postanowiłem rzucić palenie, ważyłem wówczas 78[kg]. Po trzech miesiącach waga wzrosła do 115[kg]. Zacząłem palić ponownie, lecz wymiar ciała i tak się zwiększył - pozostaje obecnie na poziomie 95[kg]. Przytaczam swój przykład z myślą, że może niektórzy uczniowie uświadomią sobie, iż wpaść w nałóg jest bardzo łatwo, lecz wyjść z niego ogromnie trudno. Nie wspomnę, że każdy nałóg pociąga za sobą obciążenia finansowe, które potrafią zrujnować nie tylko nałogowca, lecz również członków jego rodziny. Jesteście w tym wieku, gdy stopień zaawansowania nałogiem jest jeszcze niewielki i warto zastanowić się nad tym, czy warto weń brnąć nadal.
Co może zrobić szkoła w tym zakresie? Może organizować pogadanki profilaktyczne, co czyni sukcesywnie, zapraszając na prelegentów fachowców w zakresie profilaktyki, co sukcesywnie czyni.

12. Jak ocenia Pan wyniki w nauce uczniów naszej szkoły?
O wynikach w nauce świadczą średnie klasowe, których zestawienie wywieszałem w gablocie z tygodniowym planem zajęć. Myślę, że najwyższa średnia (poza klasami maturalnymi) 3,28 nie jest szczytem możliwości uczniów naszej szkoły. Mówiąc o wynikach warto spojrzeć na niepublikowane dotychczas zestawienie z wyników Próbnej Nowej Matury:

Przedmiot

Zdawało

Zdało

Nie zdało

Język polski (podstawowy)

43

26

17

Język polski (rozszerzony)

15

0

15

Język angielski (podstawowy)

39

36

3

Język niemiecki (podstawowy)

4

4

0

Biologia (podstawowy)

11

6

5

Biologia (rozszerzony)

5

4

1

WOS (podstawowy)

4

0

4

WOS (rozszerzony)

2

0

2

Geografia (podstawowy)

1

1

0

Fizyka (podstawowy)

5

4

1

Historia (podstawowy)

3

3

0

Matematyka (podstawowy)

26

1

25

Matematyka (rozszerzony)

9

0

9

13. Czy ma Pan jakieś rady i przestrogi dla uczniów?
Gdy ja kończyłem szkołę średnią, rynek pracy wchłaniał każdego absolwenta szkoły średniej. W późniejszym czasie bywały okresy, gdy Polska Rzeczpospolita Ludowa jako "państwo opiekuńcze", karała pracą przymusową tych obywateli, którzy nie mieli stałego zatrudnienia. Mówiło się: "jeśli nie zdasz matury, pójdziesz do łopaty". Sami oceńcie jak sytuacja się zmieniła. Dawne ostrzeżenie stało się obecnie dla niejednego nadzieją pod warunkiem, ze zda maturę. Może to jeszcze niezbyt widoczne, ale "wyścig szczurów" już się zaczął. Zdobyta wiedza nie gwarantuje miejsca pracy, ale daje dużą szansę, aby je uzyskać. Młodzież szkoły ponadgimnazjalnej powinna mieć świadomość istnienia dużej konkurencji, zwłaszcza w dużych aglomeracjach. Warto "pójść po rozum do głowy" i wytonować proporcje między rozrywką a obowiązkiem. Wiedza daje możliwości wykształcenia indywidualności liczącej się w świecie dorosłych. "Bunty młodzieży" (w latach, gdy chodziłem do szkoły średniej, był to ruch hippisowski - "dzieci kwiaty" - dostęp do narkotyków - etc.) nie są w stanie zmienić reguł obowiązujących w "ludzkim stadzie".

14. W ostatnich latach w ZSE nastąpiły duże zmiany - pojawiły się szkoły ponadgimnazjalnej. W tym roku pierwsze ich roczniki opuszczają nasze mury. Można pokusić się, więc o wstępne posumowania. Czy Pana zdaniem szkoły ponadgimnazjalnej lepiej przygotowują uczniów do życia niż "stara" szkoła średnia?
Muszę stwierdzić, że to pytanie bardzo trudne. Szerokie gremia zastanawiają się nad tym, czy reforma szkolnictwa, w takim kształcie jak obecnie, jest pomysłem trafionym. Problem tkwi w samym pomyśle powołania gimnazjów. Moim skromnym zdaniem jest to pomysł nietrafiony, a wynikł z sentymentu konserwatystów do okresu międzywojennego. Zapomina się przy tym, że w tamtych czasach status tej instytucji był inny. Ukończenie gimnazjum dawało tzw. "małą maturę" i prawo do zajmowania stanowisk urzędniczych. Tymczasem obserwuję, że uczniowie przychodzący do szkoły średniej, dotknięci są wtórnym analfabetyzmem, np. nie rozumieją czytanego tekstu; tylko niektórzy znają tabliczkę mnożenia. Czy taki absolwent spełnia wymogi przedwojenne? Nauczanie, według zasad reformy, zakłada odejście "uczenia encyklopedycznego". Oznacza to, że wiele istotnych tematów, przekazuje się uczniom tylko je sygnalizując. Zakłada się, że uczeń zainteresowany problemem, wianiem poszerzać wiedzę we własnym zakresie. Narzuca się pytanie: "czy uczniowie oraz ich rodzice mają tego świadomość?". Śmiem twierdzić, że ta świadomość jest znikoma. Tak dywagując, nie jestem w stanie wyrazić oceny, co jest lepsze. Odpowiedź przyniesie czas - może kolejną reformę?.

15. W szkole odbędzie się "stary" egzamin dojrzałości i "nowa" matura. Jak przebiegają przygotowania w kontekście przeprowadzonych egzaminów próbnych?
W szkole pracują równolegle dwie komisje maturalne: - Pan Henryk Kondratowicz jest przewodniczącym komisji w zakresie "nowej" matury i o ile się orientuję, wszystkie terminy stawiane przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną w Łomży są dotrzymane; - ja przewodniczę komisji, która przeprowadzi egzamin dojrzałości. Poza klasą Va przeprowadziłem już rozmowy z klasami maturalnymi zapoznającymi uczniów z obowiązującymi w tym roku przepisami. Zapotrzebowanie na pytania egzaminacyjne zostało złożone w Warmińsko - Mazurskim Kuratorium Oświaty. W chwili obecnej mogą jeszcze zachodzić zmiany na listach maturzystów, tak w zakresie ilościowym jak i jakościowym. Przy okazji ogłaszam, że wszelkie zmiany w deklaracjach przyjmuję, w nieprzekraczalnym terminie, do dnia 31 marca 2005r.

16. Co Pana relaksuje?
Las - we wszelkich przejawach działalności na jego terenie jak: hodowla, wykorzystanie zasobów, użytkowanie uboczne, udostępnianie społeczeństwu.

17. Gdyby miał Pan pojechać na bezludną wyspę i mógłby zabrać jedną osobę lub rzecz, co lub kogo by Pan ze sobą zabrał?
Pytanie uznaję za niedorzeczne. Nie wyobrażam sobie wyboru między człowiekiem a przedmiotem. Odpowiem zatem dwutorowo: - "Kogo?": Ma na imię Janina i jest moją żoną od trzydziestu czterech lat. Jest wspaniałą kobietą, towarzyszącą mi w każdych okolicznościach i sytuacjach życiowych, znająca moje dziwactwa i upodobania i tak dalej, i tak dalej. -"Co?": Strzelbę myśliwską ze stosownym zapasem amunicji. Podobną sytuację miał Robinson Crusoe i właśnie te akcesoria pozwoliły mu przetrwać na bezludnej wyspie, która jak się okazało, bezludna tak do końca nie była, ale mniejsza o to.

18. Gdyby spotkał Pan złotą rybkę, która spełniłaby Pana trzy życzenia, jakie by one były?
W tym miejscu stać mnie na pełny subiektywizm:
1. Więcej się nie starzeć!
2. Być zawsze zdrowym!

Życzymy właśnie tego.
Drewniak & Nesia

Powrót do strony tytułowej Bezpiecznika nr 33
 ©  "Bezpiecznik" Zespół Szkół Elektronicznych i Informatycznych 2014